W dniu, gdy interweniowała w spółdzielni policja zabrał pan ze sobą z gabinetu jakieś dokumenty? Takie pojawiły się sugestie ze strony mieszkańców.
To jest absurd. Chciałbym tutaj wyraźnie zaznaczyć, że wszedłem z dokumentami do spółdzielni, z małą cienką teczką. I z tą teczką wyszedłem. Nie grzebałem w szafkach, nie przeszukiwałem pokoi, w żadnym wypadku. Jedyne co zrobiłem, to wyłączyłem serwer, aby nikt zdalnie z zewnątrz niczego nie zrobił. Podejrzewałem różne możliwości, powiedzmy „podstawienia nogi”. Wolałem serwer wyłączyć. Żadnych dokumentów nie wynosiłem. Te, z którymi wyszedłem były moje. W związku z tym poprosiłem o obecność komendanta posterunku I policji i obecność pani prawnik zarządu. Zamknęliśmy się w pokoju. Powiedziałem wyraźnie, że uważam te osoby za osoby zaufania publicznego i pokazałem im zawartość teczki. Pani mecenas powiedziała: „Nic pan Skalik nie wynosi”

Ale to się nie przebija do świadomości ludzi. Spółdzielcy po obejrzeniu reportaży telewizyjnych są przekonani, że pan wszedł do budynku i wyszedł z dokumentami, które pana obciążały. I dlatego pan je schował przed policją.
W żadnym wypadku. Po tym jak pani mecenas potwierdziła, że niczego nie wynoszę, zarząd spółdzielni złożył do prokuratury doniesienie, że ja wyniosłem te dokumenty. I policja się stawiła
u mnie w celu przeszukania.

Przeszukała?
Nie. Ja dobrowolnie wydałem tę teczkę.

Tę samą, którą pan wtedy przyniósł ze sobą do spółdzielni?
Tak. Bo ja wtedy wyniosłem to, co wniosłem. Policjanci zabezpieczyli. Zapytali, czy posiadam broń, bo również broni u mnie szukali. Oczywiście broni palnej nie mam, nawet czarnoprochowej. Zażądali też wydania innych dokumentów. I tu nastąpił konflikt ze względu na to, że zarządzenie prokuratora o przeszukaniu mieszkania i zatrzymaniu rzeczy, których nie powinienem posiadać kłóci się z postanowieniem sądu o tym, że to ja jestem prezesem. Miałem jeszcze segregatory, nad którymi pracowałem w domu. Były to kopie dokumentów. Oryginały wcześniej zabezpieczyła policja. Nie należę do osób, które by utrudniały pracę organom państwa, więc wydałem policjantom te kopie.

Ale skończyło się to kolejnymi zarzutami, tym razem ze strony prokuratury, a nawet próbą aresztowania pana na 3 miesiące. Zarzuty dotyczą działania na szkodę spółdzielni, padają w nich wielomilionowe kwoty. Prokurator zarzuca, że chciał pan płacić wykonawcy osiedla mieszkaniami czy też prawami do mieszkań.
Te formuły prawne zostały opracowane przez dobrych prawników, a weryfikowane były przez inne kancelarie prawne. Sytuacja finansowa spółdzielni nie pozwalała na regulowanie gotówką należności za wykonane prace. Napisaliśmy o tym w konkursie ogłoszonym przez nas o dokończenie budów. Nie było zainteresowania. Zgłosiła się tylko jedna firma Bau-Pro II. Była to firma oszukana przez poprzedniego wykonawcę, pana Ziomka, z którym spółdzielnia jest w sporze. Ja złożyłem doniesienie do prokuratury o wyłudzenie przez pana Ziomka znacznych kwot ze spółdzielni. Tym się zajmuje prokuratura. Firma Bau-Pro II miała zająć się dokończeniem budowy, chcieliśmy zacząć od najbardziej zaniedbanych i zdegradowanych budynków, aby tę degradację powstrzymać. Na przełomie lutego i marca 2020 r. prace ruszyły przy tzw. budynku „Przy Oczkach”.

A więc to był barter?
Tak. Kompensata: mieszkania za pracę. Sprzedaż mieszkań dla członków spółdzielni była po 4.200 zł za metr. Z Bau-Pro II uzgodniliśmy cenę 4.500 zł za metr kw. Za wykonaną pracę, podpisaną przez inżynierów odbioru, nadzór itd., w kwocie powiedzmy miliona złotych, Bau-Pro II miało dostać dwa 100-metrowe mieszkania po 4.500 zł za metr i 100 tys. zł zostawało jako zaliczka na trzecie mieszkanie.

Dlaczego jest to przedmiot prokuratorskiego postępowania? Bo oni nie wykonali tych budów?
Mam dwa zarzuty. Pierwszy, że podpisałem tę umowę. A drugi, że zapłaciłem, podpisałem fakturę potwierdzoną przez osoby nieuprawnione, potwierdzająca prace niewykonane. To też dotyczy Bau-Pro II, bo firma ta kończyła i poprawiała wykop wcześniej rozgrzebany przez firmę pana Ziomka przy budynku „Na Stoku”. Minęły lata, były śniegi, opady, to wszystko trzeba było poprawić i dokończyć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here