Skoro spółdzielnia ma grunty warte ponoć 200 mln zł, to może należałoby przynajmniej ich część sprzedać?
W mojej ocenie pozbywanie się majątku jest błędem. Wyprzedawanie majątku w momencie nagłej potrzeby oznacza pozbywanie się go za ułamek jego prawdziwej wartości. To nie przysporzy pieniędzy, a jedynie na bieżąco załata dziurę, która może się ponownie pojawić. Nie jest to dobry pomysł. Nie teraz i nie tak.

Jeśli nie sprzedaż gruntów, to co?
Dokończenie budów. Barter był dobrym pomysłem. Oddanie mieszkańcom lokali i gotowego budynku z mieszkaniami zamyka sprawę.

Wykonawca jest zainteresowany tym, aby skończyć budynek, w którym ma mieszkania.
Żywotnie. Bau-Pro II miało już kilku nabywców na te mieszkania. Trwały rozmowy. Ale umowa została wypowiedziana przez nowy zarząd. Ten kierunek, czyli ugody, nadzór sądowy, kontynuowanie budów i oddawanie mieszkań – to ma sens.

Ale z panem Ziomkiem ugody pan nie chciał.
Nie, nie był nawet zainteresowany spotkaniem. Pa analizie dokumentów zarejestrowanych w systemie księgowym spółdzielni okazało się, że pan Ziomek pobrał więcej pieniędzy niż powinien.

Słynne trzy siódemki, czyli zapis w umowie, poddanie się rygorowi egzekucji na podstawie art. 777 kodeksu postępowania cywilnego, gwarantowały mu natychmiastowe wejście na konto spółdzielni.
I skuteczne wyegzekwowanie pieniędzy przez komornika.

To był błąd poprzedniego zarządu. Nie wiem dlaczego pan Grzegorz Harasymiuk i jego zastępca podpisali te trzy siódemki. Trzech siódemek się nie podpisuje nie mając zaplecza do tego. Grzegorz Harasymiuk zresztą do tego błędu się przyznał. A pan Ziomek to bezwzględnie wykorzystał.

Ale dzięki tej bezwzględności zainkasuje jeszcze 5 mln zł z tytułu kar umownych, które być może w ogóle mu się nie należą.
W mojej ocenie nie należą mu się. Te trzy siódemki miały być uruchomione dopiero w 2021 roku. Nie pamiętam szczegółowo tej formuły i powodu, dlaczego konto spółdzielni zostało zajęte wcześniej.

Widzi pan światełko w tunelu?
Ja się nie pchałem do zarządu. Zostałem zatrudniony na umowę zlecenie w celu weryfikacji termomodernizacji starej części osiedla. Gdy zaprezentowałem swoją analizę członkom rady nadzorczej, poproszono mnie abym został w spółdzielni… jako jej prezes. Szczerze mówiąc bardzo się nad tym zastanawiałem. Targały mną różne emocje. Gdybym nie widział światełka, nie zgodziłbym się. Widziałem nawet duże światło, tylko to kosztowałoby ogrom pracy. O wsparcie prosiłem sąd. Spółdzielnia „Ujeścisko” może wyjść na prostą. Nawet powinna.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here