Każdy kto chociaż raz widział jej projekty, jest przekonany, że powstały
w światowej stolicy mody. Ale Ewa Stepaniuk swoje misterne cuda haute couture wykonuje we Wrocławiu! Entuzjastycznie przyjął ją Paryż na Paris Fashion Week
– czas na Polskę! Zapraszamy na rozmowę z właścicielką Atelier Ewa Stepaniuk Fashion Designer

Tropiciele Luksusu:
Moda pojawiła się w Twoim życiu dopiero na studiach czy dużo wcześniej?
   Od zawsze chciałam być projektantem mody, a moim marzeniem było skończyć Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi i zostać jednym z najlepszych projektantów na świecie. Pochodzę z rodziny jubilerskiej i dużo czasu spędzałam przy biżuterii w sklepach rodziców. Zdobienia, które teraz pojawiają się w moich kolekcjach chyba są tego efektem.
Ale początki były trudne. Rodzice nie od razu podzielali mój artystyczny zapał, dlatego najpierw skończyłam historię na Uniwersytecie Zielonogórskim. Następnie rozpoczęłam pracę w szkole średniej w Lesznie, gdzie wspólnie z wicedyrektor Arletą Puk otworzyłyśmy agencję modelową Prestige. Chciałyśmy początkowo zachęcać uczniów do promocji szkoły, a z czasem zaczęłyśmy organizować pokazy mody w Polsce i w Niemczech. Wystawiałyśmy projekty min. Renaty Potrzeby, Angeliki Krall-Świetlik, a z czasem również moje.

Wiedziałam jak ważne w pracy projektanta jest ukończenie studiów na Akademii Sztuk Pięknych. Zdałam egzaminy do Łodzi, ale niestety mój mąż nie podzielał tej decyzji i  zrezygnowałam.  Zaczęłam studia w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Katowicach
i będąc na ostatnim roku w 2013 r. rozpoczęłam równocześnie studia na łódzkiej ASP. Spełniłam swoje marzenie, choć był to naprawdę wyczerpujący czas. Zdarzały się tygodnie, kiedy spałam tylko kilka godzin, szykując się do sesji na obydwu kierunkach. Ale wiedziałam, że to ma sens! Absolwent po ASP nie tylko tworzy kompatybilną kolekcję, ale potrafi ją dobrze uszyć. Świetnie poprowadzona konstrukcja przez dr hab Dorotę Sak, stała się solidnym fundamentem w tworzeniu moich kolekcji. W 2016 r skończyłam w Łodzi studia na wydziale projektowania ubioru. Moja kolekcja „Wiktoriański przepych” otrzymała nominację do Gali Dyplomowej najlepszych dyplomów roku 2016. Jestem przekonana o tym, że każdy projektant mody aby mieć dobre kolekcje, musi mieć solidne przygotowanie w zakresie konstrukcji i szycia! Obecnie mamy spory wysyp projektantów mody i bardzo często słabo wykonane projekty…

Tropiciele Luksusu: Pamiętasz swoją pierwszą kolekcję?
   Tak, to był rok 2003, Leszno i kolekcja „Black & White”. Wystawialiśmy ją na moście łączącym Zgorzelec i Goerlitz, podczas fety z okazji wejścia Polski do Unii Europejskiej. Moje projekty spotkały się z pozytywnym odbiorem – szczególnie po niemieckiej stronie. Udzieliłam wywiadu do „Die Welt” i zaczęły się do mnie zgłaszać niemieckie butiki  i agencje modelowe. Ale wtedy nie miałam jeszcze środków na rozwijanie kolekcji. Żeby je zdobyć, wyjechałam do pracy do Dungarvan w Irlandii. Po powrocie do kraju urodziłam synka Oliwiera, a później Julię i moje marzenia musiałam odłożyć na później. Moje dzieci są uzdolnione artystycznie, 13-letni syn pięknie rysuje, a 10-letnia Julia projektuje torebki, które potem sama szyje.

Tropiciele Luksusu:
Skąd w Twoich projektach do zamiłowanie do wiktoriańskiego przepychu?
  Jak wspomniałam okres dorastania spędzałam w sklepach jubilerskich rodziców. Początkowo projektowałam kolekcje typu casual, ale kompletnie w tym się nie sprawdzałam. Wydawało mi się, że są bardzo smutne, zwyczajne. Zapragnęłam tchnąć ducha w moje projekty. Kolekcja, którą chciałam pokazać, miała się wyróżniać. Studiując historię ubioru, epoka wiktoriańska stała się bliska mojemu sercu. Pełno było tam koronek czy zdobień. Ta kolekcja zapoczątkowała w mojej pracowni kierunek, którym podążam, tj. tworzenie mody haute couture.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tropiciele Luksusu: Jak i kiedy powstało Atelier Red Carpet a następnie Atelier Ewa Stepaniuk Fashion Designer we Wrocławiu?
   W 2012 roku wspólnie z moją przyjaciółką Martą Adamską, z którą znamy się od dziecka, postanowiłyśmy otworzyć Atelier Red Carpet przy ulicy Sowiej we Wrocławiu. To miały być kompleksowe usługi: fryzjerskie, kosmetyczne, masażu i szycie miarowe. W tym celu szukałyśmy zacisznego miejsca, z dala od rynku. Każdy Klient miał się czuć komfortowo
i dostać od załogi Atelier usługę najwyższej jakości. Wspólnie organizowaliśmy eventy. Klienci wiedzieli, że w Atelier Red Carpet znajdą różne usługi, ale moich projektów nie potrafili z tym miejscem skojarzyć. Dlatego w 2017 roku postanowiłyśmy podzielić atelier na 2 sektory: szycie miarowe – Atelier Ewa Stepaniuk Fashion Designer i strefę beauty. Pracując wspólnie traktujemy siebie jak wielką rodzinę, w której każdy z nas jest wsparciem dla drugiego.

Tropiciele Luksusu: Zdradź nam proces „produkcji” od kuchni. Jak zabierasz się za nową kolekcję, gdzie szukasz pomysłów?
   Suknie powstające w atelier własnoręcznie zdobię m.in. elementami wycinanymi
z koronek, kamieniami, koralikami i kryształami Swarovskiego. Staram się, aby spod moich rąk wychodziły ciekawe, niepowtarzalne kompozycje i wzory. Jest to żmudna praca ręczna, którą najczęściej wykonuję sama. Zazwyczaj mam już w głowie jakąś wizję, ale ostatecznie wzory powstają w trakcie zdobienia. Nie mam zwyczaju używania naparstka ochronnego na palec, dlatego długo na nim widać ślady ukłucia igieł. Natomiast perfekcyjne oświetlenie sprawia, że wzrok się aż tak bardzo nie męczy. A wszystko dzięki wsparciu, jakie otrzymuję od światowej klasy transplantologa i mojego Przyjaciela – dr Marwana Saifi, który podarował mi lampę, której używał przy transplantacji włosów u swoich pacjentów.


Jestem dobrze przygotowana do pracy projektanta. Akademia Sztuk Pięknych w Łodzi dała mi wykształcenie w zakresie projektowania i konstrukcji, dlatego moje projekty są wykonalne, a moje krawcowe nie wyrywają sobie włosów z głowy, próbując zrealizować to, co wymyślę. Bardzo cenne są też dobre, sprawdzone źródła tkanin i koronek. No i trzeba mieć pomysły, których mi na szczęście nie brakuje. Staram się tworzyć nie tylko „ciuchy”, ale małe dzieła sztuki dlatego zajmuje to nieco czasu. Pomijając pracę koncepcyjną, czyli czas od wyklucia się projektu, do osiągnięcia dojrzałości – jeśli naszywam na płaszcz kolaż ręcznie wycinanych koronek i 6000 szklanych koralików, to zajmuje mi to 2 tygodnie – inne kreacje powstają nieco szybciej. Ale cóż… każda kolekcja podoba mi się tylko do czasu, kiedy ją skończę. Później zaczynam się zastanawiać, co jeszcze mogłam zrobić, aby była wykonana na jeszcze wyższym poziomie.

Tropiciele Luksusu:
Jak godzisz projektowanie z życiem prywatnym ? Przecież spędzasz w pracowni długie godziny, ciągle podróżujesz po świecie?
   Praktycznie nie mam życia prywatnego… Ciężko jest pogodzić pracę projektanta
z domem rodzinnym. Żeby to zrobić, muszą być dwie osoby chętne do współpracy. Dla moich dzieci atelier to drugi dom, spotykają się tam z córką mojej dyrektor zarządzającej, Odrabiają lekcje, bawią się. Wracając do domu często myślę o swoich kolekcjach, klientkach. Tworząc nowe projekty wyznaczam sobie czas na ich realizację i zawsze staram się go wykorzystać w 100%.  Często pracuję nocami, ponieważ cały czas pojawiają się nowe pomysły! Jestem tak pochłonięta moją kolekcją, że często nie czuję zmęczenia.

Tropiciele Luksusu:
Śledzisz trendy w modzie, czy trzymasz się cały czas swojego stylu?
Oczywiście, tak jak każdy projektant na świecie obserwuję trendy i kolekcje wielkich projektantów. Będąc na pokazie często łapię się na tym, że skupiając się na konstrukcji czy zdobieniach wystawianych kreacji nie zauważam makijażu czy fryzur na modelkach. Jeśli chodzi o inspiracje – owszem, podoba mi się styl Mc Queena, Elie Saab’a czy Dolce&Gabbana, ale pomimo tego, że w konstrukcji już wszystko wymyślono, to kolekcje
a w szczególności zdobienia tworzę sama. Choć zawsze jest w nich nutka twórczości wielkich projektantów.

Tropiciele Luksusu:
Niedawno zmarł Karl Lagerfeld – wpłynął na Ciebie jako projektantkę?
  To jeden z kluczowych projektantów, których zawsze chciałam poznać. Jego śmierć to wielka strata dla świata mody. Inspirują mnie  styl wiktoriański, falbanki u Karla Lagerfelda, odwaga i bezkompromisowość, szaleństwo w kompozycji Aleksandra McQueen’a, bogate zdobienia Elie Saab czy szaleństwo kolorów, przesyt na granicy kiczu, złocenia
u Dolce&Gabbana. Kocham ich twórczość! Ich cechą wspólność jest wytworność, elegancja poczucie estetyki i spójności.

Tropiciele Luksusu:
Kogo ze znanych postaci ubierałaś lub ubierasz? Z kim najlepiej Ci się pracuje?
Podziwiam Michała Szpaka i udało mi się ubrać nie tylko jego ale też jego siostrę – Marlenę – na koncert Classica Tour w Chicago. To wspaniali artyści, którzy zawsze są bardzo mile widziani w moim atelier. Współpracuję też ze wspaniałą Mariolą Berg – producentem
i managerem gwiazd. Dzięki niej poznaję wiele ciekawych osób z artystycznego świata. Dla mnie cudowną postacią jest aktorka Monika Jarosińska, dzięki której moje płaszcze zostały zareklamowane w Polsacie w programie „All together now – Śpiewajmy Razem!”. Miło wspominam współpracę również z piosenkarką Olgą Szomańską, która wystąpiła w sukni mojego projektu na festiwalu w Międzyzdrojach. Lubię ludzi, którzy mimo kariery pozostali sobą, wówczas są prawdziwi…

Tropiciele Luksusu:
Jest w Polsce artysta, którego podziwiasz za styl i konsekwencję jeśli chodzi
o wizerunek?

Podziwiam za styl i klasę Michała Szpaka, ale także Justynę Steczkowską, Małgorzatę Kożuchowską, Barbarę Kurdej-Szatan i Edytę Górniak – chętnie zaprojektuję dla nich co tylko będą chciały 😉

Tropiciele Luksusu:
Jeśli nie moda to co… czym się pasjonujesz w wolnej chwili?
   Lubię wyciszać emocje słuchając muzyki klasycznej a czasem techno. Lubię podziwiać architekturę, malarstwo, zdarza mi się oglądać skoki narciarskie, boks czy piłkę nożną. Mój syn to przyszły piłkarz.

Tropiciele Luksusu:
Najdroższa kreacja, którą stworzyłaś?
   To czarny płaszcz, na który własnoręcznie naszyłam 6000 szklanych koralików i kamieni Swarovskiego, kolaż koronek i haftów. Płaszcz kosztował 15 tys. złotych.

Tropiciele Luksusu:
Najbliższe plany zawodowe?
Kwiecień zapowiada się dla mnie Obiecująco! Tworzę kreacje odważne, mocno zdobione. Często słyszę, że nadawałyby się dla wschodnich księżniczek, albo na czerwony dywan
w Hollywood. Pomyślałam więc, że jeśli ekspansja na rynki zagraniczne – to tylko Emiraty Arabskie i Los Angeles. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Serdecznie zapraszam na mój pierwszy pokaz w Mieście Aniołów już 20 kwietnia. Wśród hollywoodzkich gwiazd zaprezentuję moje kreacje wieczorowe. Sponsorem kolekcji jest Najlepszy na Świece Transplantolog Włosów Marwan Saifi – Saifi Hairtransplant. Na pokazie moją kolekcję wzbogacą przepiękne okulary amerykańskiej projektantki Gabrielle Saifi oraz diamentowe torebki by Debbie Wingham. Bardzo się cieszę, że moja wieczorowa kolekcja Palace, której sponsorem jest francuska firma Not’s zdobywa coraz większy międzynarodowy sukces!   Niebawem odwiedzę też fabryki tkanin w Stambule i Bursie w Turcji i będę mogła tam sama zaprojektować swoje tkaniny, dzięki wspaniałej współpracy z Polish Fashion Claster. Postawiłam sobie bardzo wysoką poprzeczkę. Chcę aby moja firma Ewa Stepaniuk Fashion Designer była znana na całym świecie! Niektórzy wchodząc na mój instagram już myślą, że prowadzony jest przez projektantkę z Paryża 😉

Rozmawiała: Violetta Kraskowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here