To najbardziej szalony pomysł projektanta Jeremy’ego Westerlunda. Postawił on sobie za cel zaprojektowanie samochodu w stylu vintage, ale jakoś nie do końca mu się to udało.

Kierowca, niczym woźnica, siedzi na zewnątrz, zaś pasażerowie – wewnątrz. I tyle z vintage. Resztą mogą być zachwyceni scenarzyści filmów SF. Światła przednie i tylne zapożyczono z najdroższego na świecie samochodu Rolls-RoyceSweptail.

Koncepcja nie przypadła jednak do gustu ani fanom motoryzacji ani marki. Krytykowano wygląd: „to trumna”, brak osłonięcia kierowcy szybą oraz słabą widoczność. – Jak kierowca z czegoś takiego zobaczy nadjeżdżający pociąg? – pytali internauci. -Przecież zostanie rozjechany na przejeździe kolejowym.
Jeremy Westerlund bronił się, że kształt samochodu miał przypominać wieloryba, a nie trumnę, ale chyba niewielu przekonał do swojego pomysłu.

„To nie jest samochód dla ludzi, tylko dla duchów. Nie róbcie czegoś takiego. To jest chore!” – apelują internauci do władz koncernu. A te koncentrują się teraz na projektowaniu auta autonomicznego, a więc takiego, w którym kierowca będzie już tylko zbędnym dodatkiem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here